piątek, 1 stycznia 2016

5km dziennie. Zasady

Tak, zmiana daty to zawsze dla mnie pretekst do wzięcia się za siebie. Niezmiennie stosuję w głowie formułkę "od pierwszego...", "od jutra...", "od poniedziałku..." i postanawiam. Zwykle wytrwałości wystarcza mi tylko na trochę, ale na szczęście później znów jest pierwszy, jutro, poniedziałek.
Jedno z postanowień, póki co, utrzymuję, a związane jest ono z jednym z moich stu marzeń. Dziś mija sześćdziesiąty drugi (bo zaczęłam 1 listopada) dzień bez papierosa i wszystko wskazuje na to, że, choć nie jest łatwo, może mi się udać wyjść z nałogu. Trzymajcie kciuki.


Po raz pierwszy do wyzwania 5 kilometrów dziennie podeszłam pod koniec sierpnia i wypełniałam je przez równy miesiąc, po czym zachorowałam i musiałam przestać. Teraz jest już trochę lepiej, dlatego podejmuję się go na nowo.

Zasady są proste.
1. Należy codziennie przejść, przebiec, przejechać na rowerze, przepłynąć, przespacerować, przejechać na rolkach, łyżwach, nartach, przewędrować... po prostu przebyć 5 kilometrów.
2. Można więcej, nie można mniej.
3. Odległości pokonane różnymi metodami sumują się.
4. Jeśli zdarzy się dzień, w którym nie uda się wykonać zadania, przechodzi ono na dzień następny (przykład: jeśli w poniedziałek udało się przejść tylko 4 kilometry, we wtorek trzeba przejść 6).
5. Niewykonane zadanie można rozłożyć na kilka dni (przykład: jeśli w poniedziałek nie udało się przebiec ani jednego kilometra, to od wtorku do soboty trzeba zaliczyć po 6).
6. Nadrabianie zaległości nie działa wstecz (fakt, że w niedzielę przebiegło się 10 kilometrów, nie oznacza, że w poniedziałek można usiąść na dupie i bezkarnie nic nie robić).
7. Na koniec dnia należy zrobić rachunek sumienia i zapisać wyniki oraz zaplanować ruch na następny dzień.

Tak naprawdę nie jest to zadanie bardzo trudne do wykonania, choć wymaga dyscypliny. Ważna jest różnorodność, bo nuda potrafi zabić każdy entuzjazm. Warto pomyśleć o towarzystwie, bo można tak dokonać cudów i nawet nie zauważyć, kiedy.

Jakich efektów oczekuję? Większej sprawności, lepszej kondycji, niższej wagi. Policzyłam właśnie, że wyzwanie 5 kilometrów dziennie może mi pomóc w spełnieniu co najmniej dwudziestu jeden ze stu moich marzeń. Jest to wystarczająca motywacja.

Kto się przyłączy?

8 komentarzy:

  1. Ja też nie palę ok 7-80 dni. Zaczęłam regularnie ćwiczyć i zaczyna się to stawać dla mnie coraz ważniejsze. Zauważyłam, że ludzi rusza dobry wygląd. Zaciekawia gdy słyszą, że szczupłą wysportowaną sylwetkę robi się łatwo na roslinach :) dlatego mam dodatkową motywację. No i dodatkowa motywacja to biały uśmiech :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że to jest super opcja, zwłaszcza dla ludzi, którzy nie mają za grosz silnej woli ;) ja miałam już kilka podejść do biegania i nie tylko - kilka miesięcy temu nawet sporo przegięłam, próbując z lenia kanapowego na szybko konwertować w leoparda :D po ponad 2 miesiącach skończyło się bólami stawów i ogólnym zniechęceniem. Teraz chciałabym zacząć od nowa ale z głową, żeby już nie było takich faili. 5km spacer na początek brzmi nieźle :) pozdrawiam!
    cheesecake

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie palę 5 a może 6 lat. Nie sądziłam, że się uda bo budziłam się i zasypiałam z papierosem. Teraz czas na 5 km. Zakładam buty i idę. Oby na dniu dzisiejszym się nie skończyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na cotygodniowe wpisy z relacji z moich postępów :)

      Usuń
  4. Ja mam psa, więc spacerując z nim trzy razy dziennie spokojnie pokonuję 5 km dziennie, myślę, że nawet więcej :) Ale to jest super pomysł na wyzwanie, może ja zrobię sobie wyzwanie 10 km dziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję rezultatu tytoniowego i teraz to już będzie z górki.
    Przejście 5 km to nie to samo co przejechanie ich na rowerze tu jest stosunek (jakie ładne słowo) 1:2, i w tym może być pomocna ta strona: http://kalkulatorkalorii.net/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko tu nie do końca o spalanie kalorii chodzi, a o motywację, żeby ruszyć zad z kanapy. :)

      Usuń
  6. Od dzisiaj też zaczęłam biegać 5 km min. dwa dni wcześniej na czas, ale czasem jak się nie da, bo nie ma czasu, to przebycie 5 km w jakikolwiek inny sposób może nie będzie głupi... spacer powrotni do domu? kurczę ! aż sprawdzę i zacznę :-) nie palę od 20 listopada. pozdrawiam i trzymam kciuki. trzeba się wziąć za siebie w końcu ! ;-)

    OdpowiedzUsuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...