czwartek, 7 sierpnia 2014

Sardynia

Niemal dwutygodniowy wyjazd na Sardynię dobiegł końca. Nie jestem w stanie o nim mówić, więc Wam pokażę.
Mój świat został wywrócony do góry zadem. Wróciłam, czując szczęście.

Tak właśnie. Tak.








Keszowanie w Cagliari. Chyba udało mi się wciągnąć w zabawę kilka osób.


Występ dla telewizji. Ten dzień przyniósł radość, nieustający uśmiech, miłość i dobro.


Z tyłu kawałek mnie i mojego akordeonu.

Just love.

Boski falafel z hummusem od Turka w Wiedniu.

Radość. Śmiech. Adrenalina.






2 komentarze:

  1. "Just love"

    No to się porobiło.

    Powodzenia

    A na tej Sardyni to najładniejszy był ten zespół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, porobiło się :) Inaczej nie umiem tego nazwać ;)
      Na Sardynii bywa pięknie. :)

      Usuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...