niedziela, 20 lipca 2014

Świdnica (prawie) bez słów

W upale też da się zwiedzać. Tylko mniej. I wolniej.
W upale też da się keszować. Warunki jak wyżej.


Pod Kościołem Pokoju spotkałam zagranicznych, rowerem poruszających się keszerów. Bardzo miłe było to spotkanie. Ja pomogłam im rozwikłać zagadkę, oni znaleźli dla mnie miejsce w logbooku. Pzdr.


Chyba aparat mi zaczyna umierać. Przesadnie zazielenia.


Upał wpływa na stosunki międzyludzkie. Z tej pięknie obrośniętej kamienicy dobiegły mnie dźwięki ostrej kłótni. Ziemniaki były niedosolone.


Na ulicy Łukowej jest mój ulubiony warzywniak. Można w nim kupić wegańskie żelki, ksylitolki o smaku karobowym, wegańskie słodycze z mlecznej czekolady (raz były nawet czekolady białe, ale rozeszły się w dwa dni) i różne inne "dziwne rzeczy", bezglutenowe mąki. Zawsze, kiedy jestem w Świdnicy, zaglądam tam i kupuję mnóstwo.


Ulicy Łukowej ciąg dalszy.


W katedrze było bardzo chłodno, więc spędziłam w niej trochę czasu (choć na co dzień omijam takie miejsca łukiem szerokim). Wnętrze robi wrażenie, ale aparat nie dał mu rady. Za to pod katedrą klęczy papież w stroju z papieru ryżowego.


środa, 9 lipca 2014

Kiszenie ogórków

Kiszenie ogórów zawsze wydawało mi się skomplikowane. Babcia i mama celebrowały ten proces, najczęściej nie doczekując do jego końca i spożywając niedokiszone, tak zwane małosolne, których nigdy nie lubiłam i nie lubię nadal.
W tym roku podjęłam próbę ukiszenia ogórków, które dostałam w prezencie od siostry. Okazało się, że nie ma w tym nic trudnego, czy strasznego, a satysfakcję mam ogromną.
Ponieważ ogórków wyszło mi dość dużo, jeszcze dziś ugotuję z nich zupę. Przepisu spodziewajcie się bardzo niebawem.
Do przygotowania tego wspaniałego przetworu użyłam dużego, glinianego garnka. Jeśli takiego nie macie, możecie kisić w dużym słoju.



Składniki:
2 kg niedużych, świeżych ogórków
2 liście chrzanu
2 wiązki kopru z kwiatostanami
2 główki czosnku
2 kilkucentymetrowe kawałki chrzanu
4 liście laurowe
sól

Ogórki bardzo dokładnie umyj, koperek, chrzan, liście chrzanu i czosnek wypłucz. 
Na dnie glinianego garnka ułóż liść chrzanu, 1 wiązkę kopru, przekrojoną na pół główkę czosnku, obrany kawałek chrzanu i 2 liście laurowe. Następnie ciasno upchnij ogórki. Przykryj je 2 liśćmi laurowymi, kawałkiem chrzanu, przekrojoną na pół główką czosnku, wiązką kopru i liściem chrzanu.
Przygotuj zalewę z ciepłej wody i soli - na każdy litr wody wsyp 1 łyżkę soli i dokładnie wymieszaj. Wlej zalewę do garnka z ogórkami. Powinno jej być tyle, żeby zakryła całą zawartość garnka. Całość przykryj talerzykiem. 
Postaw garnek w zacienionym miejscu na 5-7 dni, sprawdzając, czy ogórki są gotowe. Gdy już będą ukiszone, wyciągnij je z zalewy i przechowuj w lodówce.

sobota, 5 lipca 2014

Prochowice

Z okazji trzeciej rocznicy mojego weganizmu jakiegoś specjalnego świętowania nie będzie. Niech wystarczającą nagrodą za trzy lata będą upieczone na obiad młode ziemniaki, które smakują jak z ogniska. Dużo ich nie ma, zad nie urośnie.

Pojechałam dziś na krótką wycieczkę do Prochowic, przez które przejeżdżałam setki razy w drodze do i z Wrocławia. Nigdy dotąd nie byłam wewnątrz. Tym razem trochę pochodziłam i pozwiedzałam.



Głównym celem podróży był zamek rycerski, który, jak donosił założyciel znajdującego się w nim kesza, coraz bardziej popada w ruinę i powoli umiera. Na miejscu okazało się, że zamek jest remontowany.

Więcej informacji o zamku: tutaj.



Właściciel ma jeszcze sporo pracy, ale trzymajmy kciuki, żeby dał radę w całości uratować ten zabytek.



Kiedy robiłam mu (zabytkowi, nie właścicielowi) zdjęcia od strony południowej, przyczepił się do mnie miejscowy jegomość, który, na tyle, na ile potrafił, opowiedział mi historię zamku od czasów komuny do dziś. W każdym zdaniu powtarzał słowa "panie, panie". A wokół niego unosił się "zapach", który sugerował, że jego ubrania prane były za czasów komuny właśnie. Ale za to uroczego miał psa. Mój nowy prochowicki znajomy wskazał mi ścieżkę, która prowadzi wokół zamku, dzięki czemu obejrzałam go sobie z każdej strony.



Prochowice leżą zaledwie 17km od Legnicy i 20km od Lubina. Mają niewielki, zadbany rynek, czego nie można powiedzieć o moim mieście. My mamy jedynie najsłynniejszą w Polsce dziurę w rynku (niedawno nasza dziura obchodziła dziewiąte urodziny; oby nie sto lat, sto lat).



W kamieniczkach okalających rynek, jak za dawnych lat, znajdują się sklepy, warzywniaki, zakłady fryzjerskie, zegarmistrz, piekarnia, kwiaciarnia... niemal wszystko, czego mieszkaniec małej miejscowości potrzebuje na co dzień.
W tych widocznych na zdjęciu jest warzywniak "Witaminka", który był źródłem mojego dzisiejszego śniadania numer jeden (jabłko) i numer dwa (marchewki). 


Kiedy spacerowałam ulicami Prochowic czułam się jak jakieś nadprzyrodzone zjawisko. Tambylcy bacznie i bezceremonialnie mi się przyglądali i obserwowali każdy mój ruch. Nie sprzyjało to za bardzo skutecznemu keszobraniu. Plan jednak zrealizowałam i znalazłam to, co miałam znaleźć.

czwartek, 3 lipca 2014

Prosty i pyszny krem z pomidorów

Miałam dziś pisać o kiszeniu ogórków, bo wczoraj pierwszy raz w życiu rozpoczęłam proces przetwarzania tych warzyw. Uznałam jednak, że za wcześnie na post o ogórach. Są one bardzo niegotowe i nawet nie wiem, czy wyjdą. Przyjdzie na nie czas.
Ugotowałam za to prosty i pyszny krem z pomidorów, który idealnie wpasował się w moją dietę, na której jestem już trzeci dzień. Spalam więcej kalorii niż zjadam, więc oczekuję spektakularnych efektów. Cierpliwie oczekuję.
Nadal żyję według planu. Jem z zegarkiem w ręku, zagospodarowuję szesnaście godzin dnia w taki sposób, żeby mieć czas i na książkę, i na grę, bieganie, jogę, spacery i pracę. I wysypiam się! W końcu! 
Wspomniałam o książce.
Jakimś cudem wymęczyłam trzecią część Bridget Jones. To jest bardzo zła książka. Nudna. Momentami obrzydliwa. Głupia. Nie polecam.

No, to teraz zupa.



Składniki na 2 porcje:
25g suszonych pomidorów (nie w oleju!)
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka ziół prowansalskich
60g czerwonej papryki
500g pomidorów
sól i pieprz

W rondlu o grubym dnie umieść pokrojone suszone pomidory, zmiażdżone ząbki czosnku i zioła prowansalskie, podlej kilkoma łyżkami wody, przykryj pokrywką i duś na małym ogniu przez kilka minut. Dodaj pokrojoną w kostkę paprykę, wymieszaj i duś aż papryka będzie miękka. Pomidory sparz i obierz ze skórki, pokrój w ćwiartki i dodaj do zupy. Wymieszaj, przykryj pokrywką i gotuj na małym ogniu przez 20 minut. Po tym czasie wyłącz gaz, poczekaj aż zupa przestygnie, zmiksuj ją, dopraw solą i pieprzem. Podawaj z ryżem.

wtorek, 1 lipca 2014

Rytm jest najważniejszy

Cześć, tu Małpa. 
Kręciłam się ostatnio tam i indziej, próbując za wszystkim nadążyć. Prawie mi wyszło.
Blog zapadł w wiosenny sen, bo działo się u mnie dość sporo, na zbyt wielu płaszczyznach, żeby znaleźć chęć na kreatywność w kuchni i w internecie. 
Jestem w trakcie życiowych zmian. Nie jakichś przesadnie spektakularnych, ale absorbujących. Trochę się ostatnio rozproszyłam, bo okazało się, że mój dotychczasowy system wartości jednak doskonały nie był (co za niespodzianka!) i trzeba go było przeredagować. Działałam przez to bez planu, w chaosie niemal idealnym.
Skutki?
Są. 
Najbardziej widocznym efektem jest fakt, że dupa mi urosła. No, ale jak się je jeden posiłek dziennie, który zaczyna się o 7 rano, a kończy o 22, to nie ma się co dziwić. Na szczęście daleko mi do tego, co działo się w absolutnym apogeum, jednak nie ma się co pocieszać, trzeba zawrócić.
Mam wakacje, do pracy chodzić nie muszę (yey!), więc mogę ustalić stałe pory posiłków, aktywności fizycznej wszelkiej maści, korzystając z uroków urlopu i nie marnując czasu. Dziś zaczynam, trzymajcie kciuki.

Dzień zaczęłam od jogi i ćwiczeń na mięśnie brzucha i ramion. W planach jest dziś jeszcze rower (celem dostarczenia się do urzędu) i wieczorny jogging.
A to było moje pierwsze śniadanie:



Składniki:
1/2 jabłka
1 nektarynka
garść truskawek
1 łyżka soku z cytryny
pięć migdałów

Jabłko i nektarynkę zetrzyj na tarce o grubych oczkach, truskawki pokrój w ćwiartki, Wszystkie składniki wymieszaj. Jedz od razu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...