poniedziałek, 24 lutego 2014

Kolory Katowic

Nie będzie szczególnej opowieści o moim krótkim pobycie w Katowicach. 
Trafiłam dość pechowo, bo w sam środek chmur i deszczu, które tylko podkreśliły szarość miejsc, które odwiedziłam. Zdecydowanie najbardziej pozytywna była wegańska pizza w Dobrej Karmie. Srebrny medal należy się toaletom w Galerii Katowickiej. Trzecia nagroda dla duetu rower-akordeon na ścianie w Kredensie.
Dobrze, że spotkania towarzyskie nadały barw tej podróży. 


To ja: 


Fotograficznym bohaterem zbiorowym będą dziś katowickie napisy na ścianach.





Gdyby komuś szarości było mało, polecam zamieszkać w pewnym hostelu w centrum i wyjrzeć przez okno. Widok z niego uważam za jeden z najfajniejszych w moim hostelowym życiu.


I znowu ja:


W moim mieszkaniu chciałam mieć szare ściany. Po wycieczce do Katowic zmieniłam zdanie.

4 komentarze:

  1. A w "Złotym Ośle" byłaś? Jesli nie to polecam następnym razem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złoty Osioł był w planach, ale z powodu mojego nieogarnięcia mapy i przestrzeni, nie dotarłam. A jak już dotarłam, to byłam niegłodna. :)

      Usuń
  2. Katowice i Gliwice są w porządku, industrialne widoki, czerwona cegła, szarość i niedokończoność. Bytom i Ruda Śląska, a na przecięciu tych miast spędziłam dwa lata, to dopiero hard cory. Wspaniałe miejsca, choć nie są tym, co staje przed oczami, gdy myślimy "ładny krajobraz".

    OdpowiedzUsuń
  3. Katowice, jak i inne slaskie miasta, maja swoje urocze zakatki, tylko dobrze umowic sie z lokalnym przewodnikiem, bo ciezko do nich trafic :)

    OdpowiedzUsuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...