czwartek, 27 lutego 2014

Geocaching

Czyli co robię, żeby nie pisać pracy magisterskiej.
O geocachingu dowiedziałam się wczoraj podczas szukania informacji o muzyce ilustracyjnej. Bardzo pokrewne tematy... Oczywistą sprawą jest to, że praca magisterska przegrała z szukaniem skrzynek ze skarbami. Spać nie mogłam, bo planowałam wielką wyprawę po pierwszy w życiu kesz.
Wstałam po trzech godzinach lekkiego i przerywanego ćpuńskimi wizjami snu, upiekłam 16 pączków, usmażyłam michę faworków, spakowałam aparat i ruszyłam w stronę miejsca wskazanego przez mój telefonowy gps. 
Trafiłam na teren starej, poniemieckiej strzelnicy, w której do tej pory nigdy nie byłam (albo byłam, ale nie pamiętam, bo jeździłam w dziecięcym wózku). Teraz jest tam piękny park, ale po osiemdziesięciu latach nadal wśród drzew stoją szczątki bunkrów i innych wojskowych budynków. Przez chwilę czułam tam jakieś duchy.






Motywem przewodnim wycieczki było jednak odnalezienie skarbu. Gps i wskazówki sugerowały, żeby szukać go w korzeniach drzewa (całe szczęście, że "na wszelki wypadek" wzięłam ze sobą ochronne rękawiczki). Kiedy dotarłam na miejsce, miałam pewne wątpliwości. Bo o które niby drzewo chodzi? 



Przegrzebałam się przez stos liści, gałęzi i pająków, szukałam w korzeniach kilku drzew (bo mój telefonowy gps wskazuje z dokładnością do 5m, a to całkiem sporo), uważając, żeby nikt niewtajemniczony mnie nie nakrył i w końcu znalazłam! 



Mimo że w środku kesza, oprócz logbooka, nie było żadnego skarbu, bardzo byłam podekscytowana. Wpisałam się, pudełeczko odłożyłam na miejsce, zamaskowałam i już wiedziałam, że na tej jednej geocachingowej wycieczcie się nie skończy!



wtorek, 25 lutego 2014

Bułki śniadaniowe

Na co dzień staram się nie jeść białej mąki. Mama regularnie piecze pełnoziarnisty chleb, ja piekę i smażę pełnoziarniście niemal wszystko (poza naleśnikami, które uwielbiam).
Pieczywo się dziś w domu skończyło, a nikomu nie chce się iść do sklepu. Upiekłam więc białe buły śniadaniowe, mięciutkie w środku, chrupiące na zewnątrz. W końcu łatwiej upiec niż kupić, prawda? :)




Składniki na 10 bułek:
350g białej mąki
20g drożdży
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1 szklanka ciepłej wody
3/4 łyżeczki soli
2 łyżki oleju (do posmarowania wierzchów)

Mąkę przesiej do miski, zrób dołek, wkrusz do niego drożdże, zasyp cukrem i polej 2-3 łyżkami ciepłej wody. Zostaw na 10 minut. Kiedy drożdże się spienią, dodaj resztę wody i sól i bardzo dokładnie wyrób ciasto (jeśli masz siłę, rób to nawet przez 10 minut). Przykryj ciasto ściereczką i odstaw na 60 minut w ciepłe miejsce. Kiedy wyrośnie, przełóż ciasto na blat, zroluj w wałek, pokrój na 10 plastrów. Tak wykrojone bułki ułóż na blaszce wyłożonej papierem, przykryj ściereczką i odstaw na kolejne 30 minut. Wyrośnięte bułki posmaruj olejem za pomocą pędzelka i wstaw do piekarnika nagrzanego do 250 stopni na 8-10 minut.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Kolory Katowic

Nie będzie szczególnej opowieści o moim krótkim pobycie w Katowicach. 
Trafiłam dość pechowo, bo w sam środek chmur i deszczu, które tylko podkreśliły szarość miejsc, które odwiedziłam. Zdecydowanie najbardziej pozytywna była wegańska pizza w Dobrej Karmie. Srebrny medal należy się toaletom w Galerii Katowickiej. Trzecia nagroda dla duetu rower-akordeon na ścianie w Kredensie.
Dobrze, że spotkania towarzyskie nadały barw tej podróży. 


To ja: 


Fotograficznym bohaterem zbiorowym będą dziś katowickie napisy na ścianach.





Gdyby komuś szarości było mało, polecam zamieszkać w pewnym hostelu w centrum i wyjrzeć przez okno. Widok z niego uważam za jeden z najfajniejszych w moim hostelowym życiu.


I znowu ja:


W moim mieszkaniu chciałam mieć szare ściany. Po wycieczce do Katowic zmieniłam zdanie.

środa, 19 lutego 2014

Czekoladowy budyń z nasion chia

Niedawno były racuchy z nasionami chia, dziś czas na budyń. 
Jest przyjemnie słodki, choć nie ma w nim ani cukru, ani żadnego innego słodu, odpowiednio gęsty, mimo że nie ma w nim ani grama mąki. 
Przyjdź do mnie i spróbuj.



Składniki na 2 porcje:
2 szklanki niesłodzonego mleka sojowego
10 suszonych daktyli
2 płaskie łyżki kakao
duża szczypta chilli
1/2 szklanki nasion chia

W rondelku o grubym dnie wymieszaj mleko, daktyle, kakao i chilli. Gotuj je na małym ogniu, cały czas mieszając, aż daktyle będą miękkie i zaczną się rozpadać. Wtedy wyłącz gaz, wsyp nasiona chia, dokładnie wymieszaj i zostaw na 30 minut. Po tym czasie użyj blendera, żeby uzyskać jak najgładszą masę. Gotowy budyń przelej do salaterek i poczekaj aż wystygnie.

wtorek, 18 lutego 2014

Racuchy z nasionami chia

Nasiona chia poznałam podczas mojej wizyty w Holandii. Używam ich zamiennie z siemieniem lnianym, bo oba gatunki mają podobne właściwości. 
Racuchy, które dziś prezentuję, nie są bardzo słodkie. Z ulubionym dżemem są w sam raz.



Składniki na 4-6 porcji:
2 łyżki nasion chia + 8 łyżek ciepłej wody
300g mąki
10g świeżych drożdży
2 łyżki płynnego słodu
1 szklanka ciepłego mleka sojowego

W szklance połącz nasiona chia i ciepłą wodę i odstaw je na kilka minut aż nasiona puszczą klej. Mąkę przesiej do miski, zrób palcem dołek. Wkrusz do dołka drożdże, zalej je słodem i 3 łyżkami ciepłego mleka sojowego. Odstaw na kilka minut. Kiedy drożdże się spienią, wlej nasiona chia i resztę mleka, energicznie wymieszaj łyżką wszystkie składniki, zakryj miskę czystą ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 30-40 minut. Smaż racuchy bez tłuszczu, na nieprzywieralnej patelni, pod pokrywką, na małym ogniu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...