środa, 5 czerwca 2013

Ciastka owsiane z rodzynkami

Jakiś czas temu postanowiłam: będę robić lepsze zdjęcia mojego jedzenia. Oglądam więc obrazki w internecie, czytam trochę o fotografii kulinarnej i staram się wyciągać z tego wszystkiego wnioski.
Upiekłam wczoraj wieczorem ciastka, ale ze zdjęciami postanowiłam poczekać na dobre światło. Podobno najlepsze światło jest podczas golden hour, więc do późnej nocy planowałam dzisiejszą sesję fotograficzną. Ściągnęłam aplikację do obliczania, kiedy ta cała złota godzina występuje, dałam się namierzyć gps-owi, żeby można było co do minuty określić czas, w którym powinnam zrobić Zdjęcie Idealne, przestawiłam budzik na 4:40 (czyli jakieś trzy godziny po zaśnięciu), sprawdziłam, czy nikt mi nie zjadł tych odłożonych, najbardziej kształtnych ciastek i zasnęłam. Byłam tak podekscytowana możliwością zrobienia superfoty, że wstałam jeszcze przed budzikiem. Zgromadziłam wszelkie potrzebne rekwizyty (nawet zdobyczny styropian do doświetlania sceny!), ułożyłam według planu, zrobiłam zdjęcie. Paskudne. Poprzestawiałam wszystko, zrobiłam zdjęcie. Brzydkie. Wszystko pozmieniałam, robiąc przy tym strasznie dużo hałasu. Zdjęcie. Okropne. Ułożyłam ciastka jedno na drugim, co przy ich dość nieregularnych kształtach przypominało jedno z zadań w programie Milion w minutę. Już wszystko było gotowe, włączyłam aparat, przymierzyłam się do zdjęcia, ale nie zdążyłam go zrobić, bo konstrukcja z ciastek runęła. Więc jeszcze raz. I jeszcze sześć razy. 
W końcu zrobiłam zdjęcie wystarczająco mnie zadowalające, żeby stwierdzić, że to chyba to. Spojrzałam na zegarek: 6:05. Golden hour minęła pół godziny wcześniej.
Cholera.



Składniki na 24 sztuki:
2 łyżki mielonego siemienia lnianego
1/3 szklanki mleka sojowego naturalnego
1/3 szklanki cukru trzcinowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub cukru waniliowego)
3/4 szklanki mąki pełnoziarnistej
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki sody
1 1/2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
1/2 szklanki rodzynek

W misce umieść siemię lniane, mleko sojowe i cukier trzcinowy. Miksuj je razem tak długo aż zaczną wyglądać jak płynny karmel. Wtedy wmiksuj ekstrakt waniliowy, mąkę pełnoziarnistą, cynamon, gałkę muszkatołową, sól i sodę. Kiedy wszystkie składniki się dobrze połączą, wmieszaj w nie (za pomocą łyżki) płatki owsiane i rodzynki. Tak powstałą masę nakładaj łyżką na blachę wyłożoną papierem i piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 10-12 minut.

5 komentarzy:

  1. Ciastka pycha, a zdjęciami się nie przejmuj. Krok po kroku i trochę cierpliwości, będą coraz lepsze. I nie musisz wstawać o świcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciasteczka owsiane są super, szkoda tylko, że tzw. owsiane są z innymi mąkami, ja robię tylko z mąki owsianej z dodatkami, mąka pszenna jest zbędna

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jednak osiągnęłaś cel: być może to właśnie to zdjęcie albo może uroczy tekst wywołały we mnie taki apetyt na te ciasteczka, że mmmmmusiałam je upiec. Z braku brązowego cukru dałam syrop z agawy i łyżkę melasy (dobrze się wkomponowała), a nieobecne akurat rodzynki zastąpiły resztki goji, resztki migdałów i resztki skórki pomarańczowej - akurat się uzbierało tyle, ile trzeba.
    Kiedy się piekły, a ja profilaktycznie, z góry, spalałam kalorie w hula hopie, zrozumiałam, że największym heroizmem nie było wcale wstanie o wschodzie słońca, ale utrzymanie ich do rana. U mnie raczej nie przetrwają. :P

    OdpowiedzUsuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...