sobota, 29 czerwca 2013

Kalafiorowa zupa-krem

Czerwiec obfituje w natłok pracy, którą muszę wykonać, choć jest bez sensu. Tony papierów i dokumentów mnie przytłoczyły. Powoli wychodzę na prostą - w środę nastąpi podsumowanie tej całej biurokracji, czyli kwalifikacja na wyższy stopień mojego zawodowego rozwoju. Oczywiście rozwój zawodowy nauczyciela nie ma nic wspólnego z podnoszeniem umiejętności, nie ma nic wspólnego z rozwojem jakimkolwiek. Chyba że języka powszechnie uznanego za nieelegancki. Mój słownik się ostatnio wzbogacił.
Nagrodą od losu za to całe użeranie się z paragrafami i stosem papierzysk był dzisiejszy telefon z propozycją nie do odrzucenia. W przyszłym tygodniu jadę do Rumunii! :) Nie jestem w żaden sposób do tego wyjazdu przygotowana, ale to nic. Będzie fajnie i tak.

Po dość długiej (jak na mnie) przerwie w blogowaniu, podrzucam zupę kalafiorową. 



Składniki:
2l wody
100g selera
100g korzenia pietruszki
100g marchewki
4 ząbki czosnku
10cm białej części pora
10 ziaren czarnego pieprzu
5 ziaren ziela angielskiego
1 liść laurowy
1 łyżeczka soli
3 ziemniaki
1 nieduży kalafior
1 łyżeczka majeranku
1/2 łyżeczki białego pieprzu
olej konopny do polania na talerzu

Zagotuj 2l wody. Do wrzątku włóż pokrojone w grubą kostkę: seler, pietruszkę i marchew, dodaj czosnek, pokrojony na duże kawałki por, pieprz, ziele angielskie i liść laurowy. Przykryj pokrywką i gotuj na maleńkim ogniu przez 30 minut. Po tym czasie dodaj sól, zamieszaj, przykryj pokrywką i gotuj przez kolejne 30 minut. Z przygotowanego w ten sposób bulionu wyjmij ziarna pieprzu, ziele angielskie i liść laurowy, a dodaj pokrojone w kostkę ziemniaki, pokrojony drobno kalafior i majeranek. Po dwudziestu minutach wolnego gotowania pod pokrywką, warzywa powinny być miękkie. Wtedy zdejmij zupę z gazu, poczekaj aż nieco przestygnie i ją zmiksuj. Następnie dopraw białym pieprzem i solą (jeśli chcesz). Na talerzu skrop zupę olejem konopnym.

środa, 19 czerwca 2013

Mus z rabarbaru

Dzisiejszy wpis miał być obyczajowo-kulinarny, ale obyczajowość zmieniła się w straszne narzekanie. Rezygnuję zatem z trucia i od razu przechodzę do musu. Ponarzekam sobie innym razem.

Jest idealny do naleśników (tak go zjadłam i się rozpłynęłam!), racuchów, ryżu, musli... możliwości jest bardzo dużo, a przepis jest bardziej niż prosty.



Składniki:
1 duży banan
1 szklanka pokrojonego w plasterki rabarbaru
1 łyżka cukru trzcinowego
duża szczypta cynamonu

Wszystkie składniki zmiksuj na jednolitą papkę.

Trudne? ;)

wtorek, 11 czerwca 2013

Surówka z młodej kapusty

Zaczynają mi się klarować wakacyjne plany, więc jaram się. Zwłaszcza w połowie sierpnia będzie ciekawie, bo szykuje mi się seksi tydzień w Rzymie. :) Opracowuję program tej mojej cud-wycieczki, żeby jak najwięcej zobaczyć, jak najlepiej zjeść i nie wydać za dużo. 
Szukam tam noclegu! Czy zna ktoś jakieś dobre i niedrogie miejsce i mógłby mi je polecić?

Wracając do polskiego tu i teraz: w mojej kuchni pojawiła się młoda kapusta, z której zrobiłam bardzo prostą i pachnącą surówkę. Zjadłam ją na śniadanie i czuję się lekko.



Składniki na 2 porcje:
1/4 główki młodej kapusty
1 pomidor
1 łyżka posiekanego koperku
szczypta soli
duża szczypta pieprzu
2 łyżki soku z cytryny

Kapustę posiekaj, pomidora pokrój w małą kostkę, wszystkie składniki wymieszaj i zjedz od razu.

czwartek, 6 czerwca 2013

Ostre jak brzytwa burgery paprykowe

Po niedzielnych warsztatach z Jadłonomią ciągle myślę o burgerach. Wszystkie kotlety, które wtedy przygotowaliśmy były pyszne, zwłaszcza że dodatkiem do nich były idealnie dobrane sałatki i sosy, a to wszystko dopełnione bułkami prosto z pieca.
Zainspirowana najlepszymi wegeburgerami na świecie, upiekłam dziś bardzo pikantne burgery paprykowe, a w głowie mam jeszcze pomysły na kilka innych wersji.
(Z tego wszystkiego zamówiłam książkę "The best veggie burgers on the planet", ale chyba leci do mnie przez Indie, bo czekam, czekam i nic)



Składniki na 16 sztuk:
1 szklanka kaszy jaglanej
1 łyżeczka soli
1 czerwona papryka
1 cebula
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki papryki chilli
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki oleju
1 łyżka posiekanej świeżej bazylii
1 łyżka posiekanego świeżego oregano
1/2 szklanki sezamu
1/2 szklanki słonecznika

Kaszę jaglaną przepłucz najpierw zimną, potem gorącą wodą, przełóż do garnka, zalej dwiema szklankami wrzątku, posól, przykryj pokrywką i gotuj na małym ogniu, nie mieszając, przez około 20 minut. Kiedy kasza będzie miękka, przemieszaj ją i zostaw do całkowitego ostygnięcia. Paprykę, cebulę, czosnek, chilli, sos sojowy i olej zmiksuj i przelej do kaszy. Dodaj bazylię i oregano, podprażone na suchej patelni sezam i słonecznik. Wyrób masę ręką i uformuj z niej 16 kotletów. Ułóż je na blaszce wyłożonej papierem i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Po 20-30 minutach delikatnie przewróć kotlety na drugą stronę i piecz przez kolejne 20 minut.

środa, 5 czerwca 2013

Ciastka owsiane z rodzynkami

Jakiś czas temu postanowiłam: będę robić lepsze zdjęcia mojego jedzenia. Oglądam więc obrazki w internecie, czytam trochę o fotografii kulinarnej i staram się wyciągać z tego wszystkiego wnioski.
Upiekłam wczoraj wieczorem ciastka, ale ze zdjęciami postanowiłam poczekać na dobre światło. Podobno najlepsze światło jest podczas golden hour, więc do późnej nocy planowałam dzisiejszą sesję fotograficzną. Ściągnęłam aplikację do obliczania, kiedy ta cała złota godzina występuje, dałam się namierzyć gps-owi, żeby można było co do minuty określić czas, w którym powinnam zrobić Zdjęcie Idealne, przestawiłam budzik na 4:40 (czyli jakieś trzy godziny po zaśnięciu), sprawdziłam, czy nikt mi nie zjadł tych odłożonych, najbardziej kształtnych ciastek i zasnęłam. Byłam tak podekscytowana możliwością zrobienia superfoty, że wstałam jeszcze przed budzikiem. Zgromadziłam wszelkie potrzebne rekwizyty (nawet zdobyczny styropian do doświetlania sceny!), ułożyłam według planu, zrobiłam zdjęcie. Paskudne. Poprzestawiałam wszystko, zrobiłam zdjęcie. Brzydkie. Wszystko pozmieniałam, robiąc przy tym strasznie dużo hałasu. Zdjęcie. Okropne. Ułożyłam ciastka jedno na drugim, co przy ich dość nieregularnych kształtach przypominało jedno z zadań w programie Milion w minutę. Już wszystko było gotowe, włączyłam aparat, przymierzyłam się do zdjęcia, ale nie zdążyłam go zrobić, bo konstrukcja z ciastek runęła. Więc jeszcze raz. I jeszcze sześć razy. 
W końcu zrobiłam zdjęcie wystarczająco mnie zadowalające, żeby stwierdzić, że to chyba to. Spojrzałam na zegarek: 6:05. Golden hour minęła pół godziny wcześniej.
Cholera.



Składniki na 24 sztuki:
2 łyżki mielonego siemienia lnianego
1/3 szklanki mleka sojowego naturalnego
1/3 szklanki cukru trzcinowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub cukru waniliowego)
3/4 szklanki mąki pełnoziarnistej
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki sody
1 1/2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
1/2 szklanki rodzynek

W misce umieść siemię lniane, mleko sojowe i cukier trzcinowy. Miksuj je razem tak długo aż zaczną wyglądać jak płynny karmel. Wtedy wmiksuj ekstrakt waniliowy, mąkę pełnoziarnistą, cynamon, gałkę muszkatołową, sól i sodę. Kiedy wszystkie składniki się dobrze połączą, wmieszaj w nie (za pomocą łyżki) płatki owsiane i rodzynki. Tak powstałą masę nakładaj łyżką na blachę wyłożoną papierem i piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 10-12 minut.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...