środa, 1 maja 2013

Głodówka z VM - Dzień 1

Na przekór majówkowym tradycjom, zamiast obżerać się na grillach, przechodzę znów na kilkudniową dietę zasadową. W poprzednich dwóch edycjach akcji głodówkowej pokrótce przytoczyłam zasady, jakimi rządzi się takie oczyszczanie organizmu. Tym razem również będę opowiadać o tym, co jem w ciągu dnia i co pomaga mi przetrwać czas między posiłkami.Notka będzie uzupełniana w miarę spożywanych posiłków.

Jadłospis układam według książki "Głodówka zasadotwórcza" Simone Wacker. Przed przystąpieniem do głodówki warto tę książkę przeczytać, skonsultować się z lekarzem i swoim zdrowym rozsądkiem. Nie jestem ani lekarzem, ani dietetykiem, zatem to, co tu piszę, ma charakter informacyjny i nie biorę odpowiedzialności za ewentualne skutki uboczne stosowania głodówki przez moich czytelników.

Bardzo mało dziś spałam, bo ćwierć nocy przegadałam, a następną ćwierć przeplanowałam. Ustaliłam sobie na dziś dość szczegółowy grafik, żeby nie zmarnować ani chwili z wolnego dnia. A że zajęć wymyśliłam sobie sporo, to i wstać musiałam przed siódmą, po jakichś... prawie trzech godzinach snu. Kiedy zadzwonił budzik, bardzo, ale to bardzo potrzebowałam go zignorować. Zwlokłam się jednak z łóżka, żeby przez godzinę ćwiczyć jogę. Joga jest cudem. Dzięki niej mam mnóstwo energii, a senność odeszła (póki co) w niepamięć.


Śniadanie I:


1 szklanka świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego

Trufle migdałowe z rodzynkami:
20g (garść) migdałów
3g (1 łyżeczka) słonecznika
20g (garść) rodzynek 
maleńka szczypta cynamonu
maleńka szczypta imbiru
maleńka szczypta soli

W młynku do kawy zmiel wszystkie suche składniki, dodaj rodzynki, zmiksuj ponownie, sprawdź, czy mieszanka się dobrze klei. Jeśli nie, dolej odrobinę wody i ulep kulki.


Śniadanie II:


1 jabłko

Muszę zmienić nieco mój plan dnia, pozamieniać punkty programu, bo po niecałych trzech godzinach snu, godzinnej sesji jogi i 1,5 godziny ostrego rzężenia na akordeonie, odczuwam wypranie mózgu i brak energii. Idę spać zatem. Zobaczymy się na obiedzie ^^


Obiad:

Talerz zupy pomidorowej z ziemniakami

Podwieczorek:

1 jabłko

Kolacja:

Trochę nieprzepisowa kanapka z pełnoziarnistego chleba z pastą z grochu, pomidorem i ogórkiem. Niedozwolona (zwłaszcza groch), ale mama upiekła chleb i tę pastę pyszną ukręciła, więc musiałam spróbować. :)

Jestem zadowolona z wypełnienia dzisiejszego planu. Jedynie spacer mi nie wyszedł, bo postanowiłam się jednak wyspać. 
Zjadłam około 900 pysznych kalorii, sporo z tego spaliłam dzięki jodze i rzępoleniu na akordeonie. 
Jest dobrze :)

7 komentarzy:

  1. Wygląda dobrze. Też przymierzam się do głodówki, ale chciałam ją zrobić tylko na sokach. Co o tym myślisz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to też jest dobry pomysł (odwiedzałam przez jakiś czas bloga dziewczyny, której mąż i ojciec byli na takiej diecie owocowo-warzywno-sokowej i odnieśli zdumiewające zdrowotne sukcesy, ale nie pamiętam już adresu), tylko pamiętaj, żeby najpierw się dowiedzieć, a potem stosować (coś na kształt "najpierw myśl, potem rób"), żeby nie przesadzić i nie zrobić sobie krzywdy :) Powodzenia! :)

      Usuń
  2. A konsultowałaś się z lekarzem / dietetykiem? Co on na to? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie konsultowałam niczego z lekarzem, choć mam wszystko pod kontrolą :)

      Usuń
    2. Ludzie od zarania dziejów stosowali okresowe głodówki i wiedzieli, co robią. Kiedyś ludzie byli madrzy. I bez pajaców-dietetyków wydzierających od naiwnych ludzi niepotrzebnie kaskę.

      Usuń
    3. Ok, tak tylko pytałam, bo sugerowałaś to na początku tej notki, że warto się skonsultować. Nie wiem po co ta napaść na mnie ze strony anonimowego. Z racji wykształcenia znam wielu dietetyków i są to ludzie z pasją i powołaniem, a przede wszystkim wiedzą. Jeżeli ktoś uważa, że są to pajace... współczuję wąskiej świadomości. W takim razie lekarze też są pajacami. Tym tokiem myślenia możemy cofać się do epoki kamienia łupanego. Kiedyś ludzie byli mądrzy. Tak, tylko że jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności ledwo dożywali 40 lat.

      Usuń
  3. Jezeli mozesz jesc to nie jest to tradycyjna glodowka, ale raczej oczyszczanie organizmu.Z tego co widze to calkiem sporo roznych rzeczy zjadlas - nie powinnas miec chyba problemu z wytrwaniem:-) Ja jestem juz po trzech miesiacach oczyszczania calego organizmu - robie to wedlug Tombaka i juz dwa razy tej wiosny robilam glodowki 3-dniowe - nie jadlam nic, tylko pilam soki. Za kilka dni robimy trzecia 3-dniowke - jesli bedziesz chciala kiedys sprobowac to bardzo polecam. Organizm, jesli nie musi trawic, duzo szybciej sie oczyszcza:-) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...