niedziela, 28 kwietnia 2013

Rzuć palenie z VM - tydzień 4

Tak, tak, wiem, że tydzień 3 został tu pominięty, ale dużo się działo - na tyle dużo, że nie miałam czasu na nic.
Najgorsze, że najmniej czasu miałam na sen. Nawet jeśli znalazłam jeden wolniejszy poranek na odespanie zaległości, to panowie ocieplający mój blok postanowili akurat wtedy wwiercać się w betonowe płyty wiertłem tak wielkim, że kwiatki mi z parapetu pospadały od wibracji, jakie wywołało.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni trzy dni spędziłam w Gorlicach na akordeonowym konkursie akordeonowych konfrontacjach. Obawiałam się tego wyjazdu, bo musiałam się tam zmierzyć ze starymi i nowymi traumami, stanąć oko w oko z przeszłością, od której uciekam od czterech lat i z teraźniejszością, której jestem niepewna. Na szczęście przeszłość rozmawiała ze mną miło i serdecznie, a zamiast "dzień dobry" powiedziała zaszokowana: "dlaczego ja ciebie widzę pół?!". Teraźniejszy problem również się bardzo starał, był więc sercem, dobrem, pomocą i przyjaźnią.

Po drodze do Gorlic zatrzymaliśmy się w krakowskim Glonojadzie, gdzie jadłam najlepsze samosy ewer. Były idealnie doprawione, bogate w farsz, a dołączony do nich sos był dobry. W samych Gorlicach o wegańskie żarcie było trudno, więc radziliśmy sobie, jedząc pizzę bez sera i gotując makaron ze szpinakiem, tofu, pomidorami i cukinią. Było bardzo smacznie! :)

Z powodów stresowych i towarzyskich paliłam sporo. Nie umiałam się wywinąć nałogowi, zwłaszcza że przed wyjazdem nie zdążyłam znaleźć czynności zastępczej. Po powrocie za to, jak się wydaje, znalazłam...

Nie wiem, jak to działa, ale joga, którą ćwiczę piąty dopiero dzień spowodowała, że nie odczuwam potrzeby palenia. Wykonywanie nadal dla mnie niewykonalnych asan daje mi mnóstwo energii, mimo że daleko mi do mistrzyni. Moje ciało jest usztywnione, nierozciągnięte, nieco ociężałe. Pierwsze trzy dni treningu były trochę zniechęcające, bo nic mi nie wychodziło, a po przyjęciu pozycji świecy wywaliłam się kompromitująco. Każdej asanie towarzyszyły słowa, które nie nadają się do cytowania. Dziś nadal nie jest łatwo, ale moje mięśnie się nieco wzmocniły, a ścięgna z każdym dniem wydają się być bardziej elastyczne. Przedwczoraj zrobiłam coś, co wydawało mi się dotąd nierealne:

Źródło: http://www.wellandgoodnyc.com/wp-content/uploads/image-import/seasonal_yoga.jpg
Jest to do tej pory moje szczytowe osiągnięcie i dumna jestem z siebie jak nie wiem co. Takie sukcesy właśnie powodują, że wierzę w to, że mi się kiedyś w końcu powiedzie, bo jeśli daję radę się tak rozciągnąć, to umysł też w końcu otworzę.
Nieco mi pomogła również książka, którą właśnie czytam (Michael Booth - "Jedz, módl się, jedz"). Jest zabawna i wielce inspirująca. Opowiem o niej za tydzień, kiedy ją już skończę.

Na koniec jeszcze statystyki:
Wypalone w ostatnich czternastu dniach papierosy: trudno zliczyć, niestety.

7 komentarzy:

  1. chodzisz na zajęcia z jogi czy ćwiczysz na własną rękę w domu? jesli tak to skąd masz materiały?
    pozdrawiam!

    ps. powodzenia w rzucaniu palenia. też sie z tym zmagam aktualnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam czasu na chodzenie na zajęcia. Żałuję, bo nie mam pewności, czy wszystko robię dobrze. Korzystam z książki Leslie Kaminoff "Joga - Ilustrowany przewodnik anatomiczny", czekam też na kuriera, który ma mi przywieźć płytę DVD z kursem dla początkujących, nagranym przez Wiktora Morgulca i Justynę Wojciechowską. Być może w wakacje zapiszę się na zajęcia.

      Usuń
  2. Musze Panią ostrzec, joga jest okultyzmem!Proszę pobuszować w sieci tam jest mnustwo informacji na ten temat. Jedno jest pewne,że po tych ćwiczeniach kondycja psychiczna jest tragiczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ostrzeżenie, choć nietrafione ;) Zarówno moja kondycja psychiczna jak i fizyczna po jodze ma się świetnie. :) Proszę zatem pamiętać, że nic nie jest pewne (chyba że śmierć i podatki).

      Usuń
  3. polecam książkę allen carr - prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie

    OdpowiedzUsuń
  4. czy mozna wiedziec gdzie w gorlicach byl zakupiony ser tofu? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konkurs był prawie dwa lata temu, więc nie jestem pewna, ale w zwyczaju mam wożenie tofu ze sobą, nie jest zatem wykluczone, że nie kupowałam tofu w Gorlicach.

      Usuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...