poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rzuć palenie z VM - Tydzień 2

Istnieje wiele poradników na temat rzucania palenia. W nich dziesiątki "niezawodnych" metod, pomysłów na oszukiwanie siebie i swojego organizmu, po których "na pewno", "bez wątpienia", "najłatwiej", "najszybciej" można pozbyć się nałogu. Być może na kogoś to działa. Ja jestem Zosią-samosią i wszystko muszę zrobić po swojemu, co może i jest drogą naokoło, ale wierzę w to, że "jeśli chcesz mieć dobrze, zrób sobie sam".
Mierzę się z moimi demonami. 
Zwykle po pracy jechałam busem o jeden przystanek dalej, żeby się jeszcze przejść i zapalić. Teraz nadal tak robię, tyle że nie palę (a przynajmniej się staram). Trudna to droga dla mnie, ale wiem, że muszę ją kilka(naście) razy przejść, żeby sobie udowodnić, że jestem w stanie zmienić przyzwyczajenia i że to ja panuję nad nimi, a nie one nade mną. 
Zwykle rano czekałam aż zostanę w domu sama i wychodziłam na balkon, żeby papierosem przywitać dzień. Teraz nadal tak robię, tyle że nie palę (a przynajmniej się staram). Palenie zastępuję wygrzewaniem się w słońcu (jeśli jest) lub oddychaniem w miarę świeżym powietrzem. Bo ja wiem, że tu wcale o nikotynę nie chodzi, tylko o te minuty, kiedy zostaję sama ze sobą i swoimi myślami.
Cały czas szukam czynności, która wystarczająco zapewniłaby mi nastrój i atmosferę towarzyszące paleniu, dlatego nie zawsze udaje mi się nie ulec pokusie zapalenia. Ale ciągle szukam.
Za to znalazłam jedną motywację - pieniądze. Odkładam sobie kwotę, którą wydałabym na niekupione paczki. Już mam na kilka kostek tofu. Albo na bilet do Karpacza.


Góry <3

Wypalone w ostatnich siedmiu dniach papierosy: 14

10 komentarzy:

  1. Dobry wynik, gratuluję. Ja niestety nie potrafię ograniczyc palenia. Potrafie nie palic do godz 15-18, a potem idzie paczka :/ Jedyna opcja to rzucenie radykalne. I właśnie dzisiaj zamierzam to zrobić. Mam wreszcie powód i motywację. I uda mi się. ;)
    Trzymam kciuki za Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również trzymam kciuki. I dziekuję za dodatkową motywację - teraz będzie mi trochę raźniej :) Wpadnij tu czasem i opowiedz jak Ci idzie.

      Usuń
    2. Zrobiłam jak powiedziałam, dzisiaj trzeci dzień nie pale. Jest strasznie, głównie przez samopoczucie, jestem rozdrażniona, płaczę bez powodu, świadomośc ze nie mogę zapalic jest straszna ;) no trudno, dam radę. Czy czuję sie lepiej? Głowa nie boli. Cała reszta jak była, kaszlę, nie wysypiam się. Apetyt mi się nie zmienił, nie jem więcej.

      Usuń
  2. Tak czytam Siestra o twoich mękach i mam taka ideę ...Może wszystkie te małe chwile,które sobie papierosem symbolicznie windowałaś do poziomu nabożeństwa zamień na chwilę z kubkiem herbaty jakiejś wybitnie egzotycznej,nawet może drogiej lub zdobytej w nietypowych okolicznościach?(Wymyśl coś co cyklicznie będziesz robić przy wysiadaniu z autobusu ten przystanek wcześniej)To czym zastąpisz papierocha musi być jednak szczególnej wartości...Chodzi o to,żeby wyróżnić moment,uczcić go czymś wyjątkowym.Pamiętam,że mi właśnie w ten sposób udało się uratować w codziennym bałaganie chwile ze samą sobą i robię to od kilku lat.Trzymam kciuki w każdym razie i czytam dalej:D Pozdrosy.Kacha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie szukam czegoś takiego wyjątkowego. Chciałam książki czytać zamiast palić, ale wtedy nie jestem sama, tylko z bohaterami. A to nie o to chodzi ;)

      Usuń
    2. Miałam kiedys pomysł, żeby zawsze jak chce mi sie zapalić-wypić szklanke wody. W sensie oczyszczającym organizm, ta woda, tak symbolicznie. Ale nie wyszło.

      Usuń
  3. Widzę, że trudna droga przed Tobą. Ja rzucam objadanie się ze stresu, więc niejako przyłączam się do Ciebie- to też nie jest takie proste :D
    Wierzę, że nam obu się uda. W Karpaczu byłam i też uwielbiam, w sezonie jest tam choć odrobinę mniej ludzi niż w Zakopanem, no i ta przyroda... Szkoda tylko tych wypalonych kwaśnymi deszczami lasów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karpacz i jemu okoliczne szlaki są świetne, bo nie są wyjątkowo wyczynowe, a piękne o każdej porze roku (przy -30 też byłam zachwycona Ścieżką).

      Usuń
    2. Snieżką, oczywiście. (Stupidfon "poprawia" mi wszystko jak chce i kiedy chce)

      Usuń
  4. W przeszlosci rzucalam palenie chyba ze sto razy, ale z perspektywy czasu wiem,ze nigdy tak naprawde tego nie chcialam. Zawsze byl jakis powod, zeby przestac palic i po jakims czasie zawsze znajdowal sie jakis pretekst, zeby sobie zapalic. Pewnego dnia palac kolejnego papierosa dotarla do mnie mysl "Co ja wyprawiam?!" i z przerazeniem wyrzucilam jeszcze prawie calego papierosa, a paczke schowalam do szuflady. W tym momencie zapragnelam rozstac sie z nalogiem i gleboko, z calego serca uwierzylam w to, ze chce przestac palic. Wazne jest, zeby nie oznajmiac wszystkim dookola, ze wlasnie rzucasz palenie, zwlaszcza palaczom, bo robia sie strasznie namolni, czestuja papierosami, licza dni, obserwuja, to jest denerwujace. W moim przypadku przez pierwszy miesiac prawie nikt sie nie zorientowal, ze nie pale. Nie bylo z tym trudnosci, bo nie palilam prawie nigdy w miejscach publicznych (ulica, przystanek, bar), po prostu sie tego wstydzilam, tak wlasnie, wstydzilam sie tego, ze pale.W domu na pytanie co sie stalo, odpowiadalam, ze zle sie czuje (akurat tak sie zlozylo, ze sie przeziebilam, wiec mialam wymowke). Po miesiacu niepalenia bylo mi juz wszystko jedno. Teraz nie pale juz 10 lat i jestem z siebie dumna, bo to byla najbardziej dorosla decyzja w moim zyciu, i dotrzymalam slowa. Jezeli nie wytrwamy w swoich postanowieniach, to jak mozemy oczekiwac, zeby nam ufano, jezeli my sami sobie nie mozemy zaufac? Nie zycze Ci wytrwalosci, bo to nie zawody, zycze Ci, zebys uwierzyla, ze chcesz. Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...