niedziela, 3 marca 2013

Głodówka z VM - Dzień 3

Ponieważ zostałam wywołana do tablicy słowami "A gdzie dzień 3? Mam nadzieję, że się nie zagłodziłaś na dobre ;)", przybywam, żeby powiedzieć, że mój wyjazd do Wrocławia zakończył się niepowodzeniem głodówkowym, czyli wizytą w Vedze i Starbaksie. Mój dzisiejszy jadłospis wyglądał zatem następująco:


Śniadanie I:

1 jabłko (tu jeszcze miałam naiwnie nadzieję, że mi się powiedzie :D)

Śniadanie II:

1 bułka z ziarnami z dodatkiem pasty do smarowania pieczywa z czosnkiem niedźwiedzim, wegańskiego smalcu cebulowego i pasty z czarnymi oliwkami, które znalazłam w Rossmannie, a które są niezłe, ale trochę przesolone jak na moje kubki smakowe.

Obiad:

6 pierogów ruskich z tofu, 1 kotlet z ciecierzycy i leczo kabaczkowo-sojowe pożarte w Vedze. Z cudzego talerza spróbowałam pieczeni seitanowej i warzyw w sosie koperkowym. Wszystko pyszne i rozpływające się w ustach. Miałam jeszcze chętkę na ciasto marchewkowe, ale rozsądek zwyciężył i zrezygnowałam.

Podwieczorek:

Sojowe latte o smaku kokosowym. Cudowne.

Kolacja:

1 jabłko


Jutro wracam na dietę. Dzisiejsza samowolka żywieniowa spowodowała poprawę mojego nastroju, bo i towarzystwo do grzechu miałam zacne. To był bardzo miły dzień! <3
A Vega rządzi.
I już.

5 komentarzy:

  1. A jak zrobiłaś to latte? Ciekawi mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrobiłam, piłam w Starbucksie. <3 :)

      Usuń
    2. Starbucks przyczynia się w ogromnym stopniu do wycinania lasów równikowych, więc bym się tak nie cieszyła z tej kawy.

      Usuń
    3. Mimo wszystko kawa była pyszna. :)

      Usuń
  2. Dla mnie pasty z Rossmana też są za słone, a w szczególności za drogie :) Ale od czasu do czasu można sobie pozwolić na taki rarytas :)

    OdpowiedzUsuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...