niedziela, 6 stycznia 2013

Głodówka z VM - dzień 6 i ostatni

Dziś ostatni dzień głodówki, a więc czas na podsumowanie i rachunek sumienia :)

W ciągu ostatnich sześciu dni jadłam mało, ale dobrze. Prawie udało mi się zastosować do rygorystycznych zasad diety (poza kilkoma zachwianiami wynikającymi z trybu pracy i jednym niedociągnięciem spowodowanym nieszczęśliwym wypadkiem na schodach). Średnio spożywałam 700kcal dziennie, co poskutkowało nagłym spadkiem masy ciała - dziś rano, kiedy miałam jeszcze pusty żołądek i już pusty pęcherz, ważyłam o 4kg mniej niż na początku diety, a mój brzuch się lekko spłaszczył. Wprawdzie mój życiowy cel, czyli brzuch chudy jak brzuch Natalii Przybysz na Openerze, nie został osiągnięty, ale jeszcze kilka głodówek i sto tygodni z "szóstką Weidera", a będzie wyglądał idealnie (gdyby mi się jeszcze chciało ćwiczyć...).
Podczas diety bardzo mi służyło spożywanie posiłków niemal z zegarkiem w ręku i rezygnacja z jedzenia po 18:00. Przekonałam się, że jedzenie owoców poza śniadaniem nie jest dobrym pomysłem i zamierzam tej nowej zasady przestrzegać na co dzień. W ostatnim tygodniu brakowało mi ciecierzycy (ten, tego... nałóg), kasz i śniadaniowych koktajli na mleku sojowym. Całą resztę przyjmuję bez żadnych wątpliwości i sprzeciwów, bo przez cały czas czułam się dobrze. 
Postaram się trzymać proporcji 80:20 i dbać o niezakwaszanie umysłu. Kiedy tylko kostka mi pozwoli, wrócę do ćwiczenia jogi. Będę słuchać więcej muzyki, która będzie mnie wyciszać (Mahler!) i zacznę w końcu myśleć o sobie.

Kiedy następna głodówka? Może w marcu?

15 komentarzy:

  1. Szóstka Weidera to zło! Bardzo obciąża kręgosłup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde źle wykonywane ćwiczenie coś obciąża. Biorąc pod uwagę moje wrodzone lenistwo i ogólną niechęć do ćwiczeń fizycznych, mój kręgosłup od szóstki Weidera nie ma szans ucierpieć. ;)

      Usuń
    2. Akurat o tym, że szóstka Weidera poważnie obciąża kręgosłup też słyszałam:) Pozdrawiam i wytrwałości!;)

      Usuń
    3. Obciąża, bo to trening raczej dla zaawansowanych i potrzebne są mocne mięśnie pleców, wówczas nie ma co się bać o kręgosłup. Jeśli jest się początkującym, to 6W nie jest najlepszym wyborem - nie dość, że będzie ciężko zrobić serię utrzymując poprawną formę, to plecy też to odczują. Robiłam niedawno 6W i zero problemu z plecami, ale trenuję niemal codziennie od jakichś 2 lat.

      Usuń
  2. Kurczę nigdy nie pojmowałam głodówek i det, więc się nie wypowiem, ale chciałam o A6W powiedzieć. Ja robiłam szóstkę, nie bolał mnie kręgosłup (a mam wadę kręgosłupa). Oczywiście, wykonywałam proste ćwiczenia usprawniające kręgosłup (rozciąganie i wzmacnianie),a le robię je w ramach rehabilitacji domowej.
    Nie miałam żadnych konsekwencji ćwiczeń, ale nie zdecydowałabym się na żadne ćwiczenia brzucha bez ćwiczeń pleców (słyszałam też, że wtedy usprawnianie brzucha jest bardziej skuteczne).

    OdpowiedzUsuń
  3. polecam piłkę dmuchaną do ćwiczeń - też można robić na niej brzuszki - zobacz na youtoube, jest trochę filmików - nie obciąża kręgosłupa a mięśnie brzucha aż bolą przy małym wysiłku - czyli działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piłkę mam od ponad roku i wykorzystuję ją przy stretchingu. Czasem służy też za krzesło. I za trampolinę dla siostrzeńców. :)

      Usuń
    2. zgadzam się, bo właśnie robie takie brzuszki i boli mnie każdy mięsień brzucha już po 5 brzuszkach, czyli działa!

      Usuń
  4. Gratuluję samozaparcia, ja za bardzo bym się obawiała, że takie oczyszczanie organizmu mnie wycieńczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta osoba na zdjęciu wygląda jak ofiara anoreksji. Bez przesady. Wydaje mi się, że najlepiej nadwyżki i niedobory tłuszczu konsultować z lekarzem. Brak tłuszczu w organizmie może skutkować min. uszkodzeniem nerek. Jestem zwolennikiem umiaru i wydaje mi się, że ani nadmiar, ani niedobór nie są wskazane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Witoldzie, ma Pan rację - należy zachować umiar. Z chodzeniem do lekarza z każdym aspektem swojego życia również. Ja osobiście lekarzy darzę coraz mniejszym zaufaniem, zwłaszcza w sprawie diety. Niestety coraz częściej spotykam się z ich niedouczeniem i ignorancją. Na przykład lekarka mojej mamy zaleciła jej ostatnio przejście na dietę Dukana. Osobiście nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Na szczęście moja mama nie jest głupia i gorąco się sprzeciwiła. Ja musiałam mojemu laryngologowi wytłumaczyć, dlaczego nie zgadzam się na witaminę D3 i z czego robi się żelatynową powłoczkę antybiotyku i że nie trzeba jeść zwierząt, żeby dostarczyć sobie białka. Podobną dyskusję przeprowadziłam swego czasu z niedouczoną, mimo dyplomu wyższej uczelni, panią dietetyk.
      Ma pan rację - należy zachować umiar. :)
      Z tego, co mi wiadomo, ta osoba na zdjęciu na anoreksję nie cierpi ani trochę. ;) Dla mnie - osoby, która od urodzenia (dosłownie) miała problem z nadwagą - jej figura jest wzorcem, celem, do którego dążę, mimo mojego braku fizycznych (złe geny) i mentalnych (lenistwo) predyspozycji. Jeśli przejrzy Pan nawet pobieżnie mojego bloga, przekona się Pan o tym, że i mnie nie grozi ani anoreksja, ani niedobór tkanki tłuszczowej, ani inne dietetyczne dolegliwości. :)
      Pozdrawiam serdecznie, z pełnoziarnistą kanapką z ciecierzycową pastą w dłoni. :)

      Usuń
  6. Dawno temu powstał utwór Maskarada zespołu The Carpenters. Dziewczyna o niesamowitym głosie zeszła ze sceny w wieku 33 lat. Anoreksja. Jakoś tak, gdy słyszę słowo głodówka to zastanawiam się, czy nie jest to krok w chmury. Bo różne przyzwyczajenia często się pogłębiają. Weźmy takie obgryzanie paznokci. Podobno Wenus z Milo też tak zaczynała. A propos Wenus, oto jest porządny wzorzec - http://www.man.poznan.pl/~marcinp/photo/paris/par13.jpg , a nie żaden płaski brzuch. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głodówka głodówce nierówna. Jedne prowadzą w chmury, inne (jak moja) do zdrowia. Jest pewna różnica między obsesyjną dbałością o wygląd i chorobliwym wstrętem do jakiegokolwiek pożywienia a okresową eliminacją niekorzystnych dla organizmu pokarmów na rzecz tych sprzyjających powrotowi do równowago ustroju. Nie każda głodówka oznacza bezwzględny strajk głodowy, po zakończeniu którego pada się trupem z wycieńczenia. :)
      Ciekawa jestem, czy posąg Wenus przedstawia ją przed czy po urodzeniu dzieci. Jeśli po, to pozazdrościć figury! ;) Na jej brzuchu zarysowuje się delikatny sześciopak. Myśli Pan, że w starożytnej Grecji znana była już szóstka Weidera? :D

      Usuń
  7. Wydaje mi się, że Wenus z Milo, to zamiast fitnesu wystarczało małe pranie w rzece (kijanki i takie tam przyrządy), mielenie ziarna (ręczne żarna obsługiwały kobiety) czy też wyrabianie ciasta. Na szczegółach ćwiczeń się nie znam, nie mam sześciopaka, tylko mięsień piwny, a z gimnastyki to tylko dwadzieścia pompek rano i hantle po pracy. Tyle, że w pracy podnoszę, przenoszę i obracam przedmioty o masie trochę przekraczającej ustawowe 30 kg. Z powodu tego, że właściwie niemal wszystko podnoszę do pasa (zdarzyło mi się 170 kg podnieść, by wysunąć spod spodu pas transportowy) w domu hantlami zmuszam mięśnie do pracy powyżej pasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie znam na ćwiczeniach. Nie mam prawie żadnego doświadczenia z powodu lenistwa ;) Jedyne ćwiczenia, jakie wykonuję regularnie to gra na akordeonie, kilkanaście razy dziennie podnoszenie i opuszczanie akordeonów różnej wielkości i wagi celem założenia i ściągnięcia ich na i z kolan moich uczniów. Czasem ćwiczę chód z ciężarem w postaci toreb wyładowanych warzywami, owocami i sojowym mlekiem. Czasem zaliczę bieg przełajowy po tofu, a nieraz bieg przez miasto z akordeonem na plecach. Pranie Wenus niech się chowa ;)

      Usuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...