piątek, 4 stycznia 2013

Głodówka z VM - dzień 4

Dzisiejsza głodówka nie wyszła jeszcze bardziej.

Wstałam rano, okazało się, że ktoś zjadł wszystkie owoce. Znalazłam tylko zdechłego banana, więc zjadłam go, ubrałam się i wyszłam do sklepu po owoce. Potknęłam się na schodach i skręciłam nogę w kostce. Znowu. Wkuśtykałam z powrotem do domu, nasmarowałam nogę maścią na opuchliznę i ból, opatrzyłam ją bandażem i tak leżałam z nogą w górze. Na drugie śniadanie zjadłam łyżkę migdałów, sezamu i słonecznika. I leżałam. A potem zrobiłam zapiekankę z ziemniaków i czerwonej cebuli przyprawioną ziołami, zjadłam pół i się znów położyłam. Nie na długo, bo musiałam lecieć do pracy. W pracy zakwasił mnie jeden jegomość, z którym będę musiała się szybko uporać (zanim stanę się skwaszoną panią od muzyki). Podczas pracy nie miałam czasu jeść, więc piłam wodę. Wróciłam do domu i siedzę. I myślę co tu zrobić, żeby odkwasić umysł. Potrzebuję przyjaciela.

Nie zdołałam zrobić przez tę kostkę żadnych zdjęć, więc zamieszczam orangutana.

Źródło: na-pulpit.com
Dobrego wieczoru, moi mili!

5 komentarzy:

  1. Strasznie mnie rozsmieszyl orangutan!

    OdpowiedzUsuń
  2. teścia mi ten orangutan przypomina....

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Cie z ta glodowka, ale nogi wspolczuje, chyba i ja sie wezme za oczyszczenie - zmobilizowalas mnie. Pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...