czwartek, 3 stycznia 2013

Głodówka z VM - dzień 3

Odkwaszanie organizmu związane jest nie tylko z dietą. Kąpiel zasadowa, natrysk wodą termalną, sauna, hydrokolonoterapia - te zabiegi również działają odtruwająco na nasze ciała. Ogromne znaczenie mają też: regularny ruch (wytwarzanie endorfin + wypacanie toksyn), medytacja i techniki relaksacyjne (rozluźnienie) oraz pozytywne nastawienie do świata. Stres wewnętrzny i zewnętrzny zaburza przemianę materii i powoduje gromadzenie się toksyn. W sytuacjach stresowych nie powinno się powstrzymywać łez - płacz również jest procesem oczyszczającym. Bardzo korzystna dla równowagi kwasowo-zasadowej jest terapia śmiechem, która uwalnia nas od napięć i blokad. 

Skuteczną metodą odkwaszania organizmu jest relaks przy muzyce. Pani Wacker sugeruje, że muzyka Mozarta uspokaja najbardziej. Nie mnie - klasyczna harmonia raczej mnie denerwuje, dlatego preferuję coś późniejszego (Ravel? Szymanowski? Ives?). 

Trzeci dzień głodówki rozpoczęłam już jakiś czas temu. Wrzucam na razie śniadanie, ale jadłospis będę uzupełniać. Prawdopodobnie część posiłków pojawi się dopiero wieczorem, bo czasem jednak muszę popracować.

Jadłospis układam według książki "Głodówka zasadotwórcza" Simone Wacker. Przed przystąpieniem do głodówki warto tę książkę przeczytać, skonsultować się z lekarzem i swoim zdrowym rozsądkiem. Nie jestem ani lekarzem, ani dietetykiem, zatem to, co tu piszę, ma charakter informacyjny i nie biorę odpowiedzialności za ewentualne skutki uboczne stosowania głodówki przez moich czytelników.


Śniadanie I:

1 owoc kaki
1 banan
2 łyżki soku z cytryny
1 filiżanka herbaty ziołowej (naparu z fiołka trójbarwnego, perzu, łopianu, skrzypu i pokrzywy)









Śniadanie II:

1 grejpfrut

Wstawiłam zupę, która będzie gotowa dopiero za dwie godziny, a tak pięknie pachnie ziołami! Zapachy są najgorsze. Potrafią złamać największego głodującego twardziela (jeszcze się trzymam!).






Obiad:

1 duży kubek wegetariańskiego rosołu (zdjęcie dodam jutro, bo to dzisiejsze mi bardzo nie wyszło, a już jest ciemno)

Podwieczorek i kolacja:

2 jabłka
4 mandarynki

Nie jestem zadowolona z przebiegu popołudnia i wieczora. Byłam w pracy, a przed pracą nie zdążyłam zaplanować i przyrządzić potraw zgodnie z zaleceniami diety. Nie mówiąc o tym, że musiałam te posiłki spożywać między zdaniami wypowiadanymi do szanownych uczniów. Nie zdołałam więc się skupić na jedzeniu, dwa posiłki stały się jednym i to rozwleczonym w czasie. Niezbyt dobrze się przez to czuję. 
Łącznie pochłonęłam dziś około 700kcal. Zaczynam się przyzwyczajać do minimalnych porcji, a w tajemnicy powiem, że wskazówka na wadze łazienkowej drgnęła. :)
Do zobaczenia jutro!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ponieważ zmęczył mnie spam wysyłany przez pewnego zautomatyzowanego anonima (100-120 komentarzy dziennie!), włączyłam weryfikację obrazkową. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do komentowania zawartości mojego bloga! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...